Truizmem byłoby powtarzanie w dzisiejszych czasach, że informacja jest cennym zasobem... Rzetelna i wiarygodna informacja jest podstawą wszystkich rankingów „Perspektyw”. Gros danych na temat polskiego szkolnictwa wyższego czerpiemy z systemu POL-on administrowanego przez Ośrodek Przetwarzania Informacji.

O systemie i jego możliwościach opowiedzieli nam pracownicy OPI PIB: Marek Michajłowicz – jeden z twórców systemu, kierownik projektu POL-on, zastępca kierownika Laboratorium Inteligentnych Systemów Informatycznych, dr Marzena Feldy – kierownik Laboratorium Analiz Statystycznych i Ewaluacji oraz Krzysztof Wiliński – kierownik Działu Zasobów Informacyjnych.

– Co właściwie oznacza nazwa OPI PIB?

Krzysztof Wiliński: – Ten skrót oznacza Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy. Jesteśmy instytutem z misją, nadzorowanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

– Jakie informacje przetwarzacie w swoim Instytucie?

K. Wiliński : – Głównie te zgromadzone w zbudowanych przez nas bazach i systemach, a tworzymy ich wiele. Najstarszym jest prowadzona od 1990 roku Nauka Polska. Jest też Zintegrowany System Usług dla Nauki używany do obsługi przepływów funduszy na realizację badań i projektów rozwojowych finansowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Narodowe Centrum Nauki i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Jednak największy i najszybciej rozwijający się system to POL-on.

– Doskonale nam znany, bo właśnie z POL-onu czerpiemy dane do naszych corocznych rankingów szkół wyższych. Proszę opowiedzieć naszym Czytelnikom o POL-onie.

Marek Michajłowicz: – Na zlecenie MNiSW zbudowaliśmy w naszym Instytucie ogólnopolski system teleinformatyczny gromadzący w jednym miejscu dane o polskiej nauce i szkolnictwie wyższym. Mogę chyba śmiało powiedzieć, że to największy w Europie zasób rejestrów z tego obszaru. Nawet w skali świata wygląda na to, że POL-on stanowi najbardziej obszerne repozytorium danych o nauce i szkolnictwie wyższym zbieranych w obrębie jednego kraju. Tego typu rozwiązania stosowane w innych państwach opierają się na bardziej rozproszonym modelu przechowywania informacji i nigdzie indziej poza Polską nie udało się na bieżąco zbierać wszystkich danych z tak rozległego zakresu w jednolitym systemie – poczynając od danych o twórczości artystycznej, architekturze i publikacjach naukowych, poprzez cały obszar dydaktyki studentów, doktorantów i monitoringu losów zawodowych absolwentów, prace dyplomowe, aż po całą infrastrukturę naukowo-badawczą, inwestycje i otrzymane granty.

– To może porozmawiajmy o liczbach. Czytelnicy będą mieli lepsze wyobrażenie rangi systemu, jeśli je poznają.

M. Michajłowicz: – System liczy blisko 40 modułów. Od momentu uruchomienia w październiku 2011 roku, POL-on zgromadził dane o ponad 5 milionach studentów, ponad milionie absolwentów, ponad 40 tysiącach doktorantów oraz blisko 160 tysiącach pracowników uczelni, instytutów PAN i instytutów badawczych. POL-on gromadzi dane dostarczane ze wszystkich polskich uczelni publicznych i niepublicznych (a mamy ich obecnie 448) oraz ponad 250 jednostek naukowych. Są to m.in. informacje o ponad milionie – już w tej chwili – prac dyplomowych, 60 tysiącach nadanych stopni i tytułów naukowych, ponad milionie publikacji, monografii i rozdziałów monografii, blisko 70 tysiącach projektów naukowych, 160 tysiącach praktycznych efektów działalności naukowej oraz 20 tysiącach patentów i praw ochronnych. Wraz z Ogólnopolskim Repozytorium Pisemnych Prac Dyplomowych POL-on przechowuje aż 7 TB danych.

– Rzeczywiście, to robi wrażenie. Komu służy ten ogrom danych?

M. Michajłowicz: – Danymi, którymi dysponuje POL-on, zajmuje się zespół Krzysztofa – generują z nich tysiące raportów rocznie na konkretnie zadane tematy.

K. Wiliński: – Dane, na których pracujemy, służą przede wszystkim MNiSW do prowadzenia polityki opartej na faktach. Dysponując twardymi danymi Ministerstwo może w sposób efektywny projektować nowe polityki i na bieżąco śledzić ich wpływ na złożony organizm, jakim jest sektor nauki i szkolnictwa wyższego. Przykładem takiego wykorzystania danych z POL-onu jest prowadzona cyklicznie ewaluacja jednostek naukowych służąca wyłonieniu tych najlepszych w Polsce oraz prowadzone na bieżąco działania kontrolne zmierzające do utrzymania właściwych standardów kształcenia.

– Czy tylko MNiSW korzysta z tych danych?

K. Wiliński: – Mamy także wielu innych odbiorców: inne ministerstwa, ale również agendy rządowe (np. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Narodowe Centrum Nauki, Główny Urząd Statystyczny, Polska Komisja Akredytacyjna, Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów), media, uczelnie, instytuty badawcze i PAN, organizacje międzynarodowe, firmy badawcze i consultingowe, a także polskie i zagraniczne przedsiębiorstwa prywatne oraz osoby fizyczne, studentów, doktorantów, naukowców.

– Całkiem obszerny zbiór beneficjentów. Do czego służą im te dane?

K. Wiliński: – To zależy od użytkownika. Na przykład bez danych systemu POL-on nie byłoby możliwe prowadzenie takich serwisów jak Wybierz Studia (wybierzstudia.nauka.gov.pl), czy Ekonomiczne Losy Absolwentów (ela.nauka.gov.pl), które pozwalają maturzystom świadomie kierować swoimi krokami przy wyborze studiów, ułatwiają zapoznanie się w wygodny sposób z ofertą edukacyjną uczelni, umożliwiają wybór uczelni prowadzącej kierunki zgodne z ich zainteresowaniami i wskazują, jakie prawdopodobnie będą losy przyszłego absolwenta po ukończeniu danego kierunku. Można tam znaleźć odpowiedzi na pytania o to, ile czasu absolwent określonego kierunku będzie szukał pracy, czy może to „praca będzie szukała jego”, ile orientacyjnie będzie zarabiał i ile będą zarabiali jego rówieśnicy po innych kierunkach. To tylko wybrane korzyści płynące z przetwarzania danych gromadzonych w POL-onie.

– I oczywiście jeszcze nasze rankingi.

K. Wiliński: – Dokładnie tak. Redakcje, takie jak Perspektywy, twórczo wykorzystują te i wiele innych pożytków płynących z systemu POL-on. Układają z danych zawartych w systemie wielowymiarowe rankingi odzwierciedlające w sposób syntetyczny ogólną atrakcyjność danej uczelni lub kierunku studiów.

M. Michajłowicz: – Tak, to prawda – POL-on dostarcza wszystkie te funkcjonalności, o których opowiada Krzysztof. Jednak podstawowym celem POL-onu jest realne wpływanie na efektywne wydawanie środków publicznych na naukę i kształcenie.

– Proszę opowiedzieć, jak to się dzieje.

M. Michajłowicz: – Jedną z zasadniczych funkcji POL-onu jest monitorowanie tych środków i właśnie monitoring i wnioski wynikające z analizy danych sprawiają, że pula pieniędzy publicznych, jaką dysponuje resort, jest wydawana tam, gdzie jest to faktycznie potrzebne. Jako przykład można przywołać kontrolę pomocy materialnej pobieranej z wielu źródeł – po wdrożeniu POL-onu okazało się, że były osoby pobierające ją nawet z kilkunastu uczelni. POL-on sporo uporządkował na uczelniach i w jednostkach naukowych.

– Można stwierdzić, że cały sektor stał się dzięki POL-onowi bardziej transparentny?

M. Michajłowicz : – Zdecydowanie tak. W przypadku danych GUS system spowodował też urealnienie pewnych statystyk obiegowych. Na przykład, można było dokładnie określić liczbę studentów. Nie liczyliśmy już kilka razy osób studiujących równolegle na kilku kierunkach. Bez POL-onu taki zabieg był niemożliwy.

W POL-onie rejestruje się także wszystkie nadane w Polsce stopnie i tytuły naukowe, więc można sprawdzić np. czy przysłowiowy Jan Kowalski jest profesorem czy doktorem habilitowanym. Warto tu też wspomnieć o ORPPD. Ogólnopolskie Repozytorium Pisemnych Prac Dyplomowych jest zasadniczą bazą do weryfikacji tzw. plagiaryzmu prac dyplomowych i również czerpie dane z POL-onu.

– A czy, biorąc pod uwagę zakres gromadzonych danych, sprawozdawanie ich w POL-onie nie jest zbyt dużym obciążeniem dla uczelni?

M. Michajłowicz: – Wręcz przeciwnie. Bardzo istotnym obszarem działania systemu jest tzw. zdalna sprawozdawczość uczelni i instytutów naukowych, która ma prowadzić do ich odbiurokratyzowania. POL-on przejął wiele obowiązków sprawozdawczych na uczelniach: sprawozdania finansowe, raporty roczne składane przez rektorów, ankiety rekrutacyjne oraz przede wszystkim formularze wypełniane na potrzeby GUS. Docelowo część z nich, w związku z ustawą 2.0, ma zostać całkowicie wyeliminowana, ponieważ dane będą na bieżąco dostępne w systemie dla zainteresowanych instytucji nadzorujących.

Inny przykład ułatwień to udostępnianie danych z systemu do weryfikacji jakości kształcenia bezpośrednio Polskiej Komisji Akredytacyjnej w trybie on-line. Dzięki temu podmioty akredytacyjne są w stanie szybciej reagować na formy kształcenia, które nie spełniają elementarnych norm, ratując w ten sposób uczniów przed swego rodzaju pułapką ugrzęźnięcia na kierunku, po którym nie mieliby szansy uzyskania odpowiedniego tytułu zawodowego.

– Czyli możemy powiedzieć, że POL-on jest takim sumiennym, bo nieustannie sprawdzającym, stróżem całego sektora nauki i szkolnictwa wyższego?

M. Michajłowicz: – W sumie tak, jest takim cichym stróżem. Ufa, ale rzeczywiście stale sprawdza – weryfikuje poprawność danych, ich zgodność między sobą i wewnętrzną logikę. Dzięki zaawansowanym algorytmom sztucznej inteligencji bada różnego typu naruszenia i trendy, co daje możliwość śledzenia wielu zdarzeń w czasie rzeczywistym w oparciu o duże zbiory danych (big data).

– Co jeszcze można sprawdzać posiłkując się danymi z POL-onu?

M. Michajłowicz: – Jedną z istotniejszych funkcjonalności systemu, o których jeszcze nie wspomnieliśmy, jest kontrola wielozatrudnienia nauczycieli akademickich. Posiadając te dane można wymiernie wpływać na poprawę jakości kształcenia poprzez eliminację zjawisk „hurtowego” prowadzenia zajęć na wielu uczelniach, które były bardzo rozpowszechnione jeszcze parę lat temu.

POL-on umożliwił też potwierdzanie tożsamości studenta w wielu procesach administracyjnych. Obecnie rozważa się wykorzystanie go tam, gdzie konieczne jest ustalenie wiarygodnej informacji dotyczącej uprawnień studenta, myślę np. o elektronicznej legitymacji studenckiej czy weryfikacji składki zdrowotnej. Pewne rozwiązania dopiero ewoluują albo są projektowane. To wynika właśnie z potencjału danych zbieranych w systemie. System żyje i jest przez nas rozbudowywany.

– W jakim kierunku ewoluuje?

M. Michajłowicz: – Mamy już dość zaawansowane plany w zakresie ewaluacji losów maturzystów w związku z ustawą 2.0. Chodzi o to, by dzięki danym z POL-onu można było faktycznie weryfikować popularność kierunków studiów w oparciu o rzeczywiste wybory kandydatów, w szczególności tych uczestniczących w olimpiadach.

Myślimy też o szerszej dostępności. Zarówno MNiSW, jak i my w OPI PIB, chcemy by większość tych danych była dostępna publicznie: dla badaczy, osób ciekawych świata, czyli po prostu dla społeczeństwa. Dlatego rozpoczęliśmy realizację projektu ZSUN – etap II, którego jednym z celów jest udostępnienie w sposób przyjazny, przy użyciu nowoczesnych technologii, danych zgromadzonych między innymi w systemie POL-on.

Dążymy też do zwiększenia automatycznych procesów zasilania systemu poprzez nowoczesne interfejsy komunikacji sieciowej (API REST) oraz analitykę opartą na algorytmach i predykcjach związanych z przetwarzaniem dużych zbiorów danych.

– A jakie najciekawsze zapytania z prośbą o dane wpłynęły do Państwa?

K. Wiliński: – Zajmujemy się na przykład dostarczaniem danych do predykcji międzypokoleniowej zastępowalności kadry akademickiej, raportami obrazującymi sytuację kobiet w nauce, atrakcyjnością inwestycyjną regionów, efektami implementacji strategii NATO, czy dostarczaniem danych do pogłębionych analiz prowadzonych w samym OPI PIB.

Marzena Feldy: – Na podstawie informacji pozyskanych z systemu przeprowadzamy analizy zlecane nam przez MNiSW. Najważniejszym i najobszerniejszym opracowaniem, jakie co roku przygotowujemy, jest „Raport o szkolnictwie wyższym”. Ostatnia edycja raportu zawiera kompleksową charakterystykę krajowego sektora szkolnictwa wyższego w latach 2012–2016 i obejmuje najważniejsze dane dotyczące uczelni i ich kondycji finansowej, kadry akademickiej, studentów, ekonomicznych losów absolwentów oraz doktorantów i studiów doktoranckich. Na podstawie przeprowadzonych analiz wiemy na przykład, że w krajowym sektorze szkolnictwa wyższego systematycznie wzrasta liczba kierunków kształcenia. W 2016 roku studenci uczyli się na ponad 6,5 tysiącach kierunków, co oznacza, że mieli aż o 10% większy wybór niż osoby studiujące w 2012 roku. W ciągu pięciu lat szczególnie poszerzyła się oferta edukacyjna w obszarze nauk technicznych, a także społecznych, humanistycznych i ekonomicznych. W tym samym okresie w Polsce ubyło 15% studentów – w 2016 roku w Polsce studiowało 1,26 miliona osób.

Z największym odpływem osób studiujących muszą zmierzyć się uczelnie oferujące kształcenie na kierunkach przyrodniczych, humanistycznych i społecznych. Z kolei największą popularnością wśród kandydatów na studia pierwszego stopnia i jednolite studia magisterskie w roku akademickim 2016/2017 cieszyły się kierunki lekarskie (ponad 63 tys. kandydatów), informatyka (prawie 50 tys.), zarządzanie (ponad 35 tys.), psychologia (ponad 26 tys.) i prawo (ponad 25 tys.).

Wraz ze spadkiem liczby studentów wzrasta dostępność nauczycieli akademickich dla studentów. W 2012 roku średnio jeden nauczyciel przypadał na 16, a w 2016 – na 13 studentów. W sektorze uczelni publicznych najmniej studentów na wykładowcę przypada w wyższych szkołach artystycznych (3,6), a najwięcej – na uczelniach ekonomicznych (19,9).

– To bardzo ciekawe informacje. Tylko czy maturzyści do nich sięgają?

M. Feldy: – Dla maturzystów mamy inne kanały informacyjne – wspominaliśmy już o portalach Wybierz Studia i ELA. Dane z systemu POL-on, wraz z informacjami pochodzącymi z ZUS, są wykorzystywane właśnie w badaniu ekonomicznych losów absolwentów szkół wyższych, w którym moje laboratorium bierze czynny udział. Z zeszłorocznej edycji badania wiemy, że najwięcej osób, które znalazły pracę po studiach, odnotowano wśród absolwentów kierunków technicznych. Natomiast z bezrobociem najczęściej musieli zmierzyć się absolwenci kierunków rolniczych i przyrodniczych – doświadczyła go prawie połowa osób, które uzyskały dyplom z tych obszarów nauki w 2014 roku. Na założenie własnej działalności gospodarczej zdecydowało się zaledwie 9% absolwentów. Z danych wynika też, że samozatrudnienie jest domeną przede wszystkim absolwentów uczelni niepublicznych, a wśród osób, które ukończyły publiczne szkoły wyższe – absolwentów uczelni wychowania fizycznego, artystycznych oraz medycznych. Jeśli zaś chodzi o wynagrodzenia, to absolwenci z 2014 roku w pierwszym roku po zakończeniu kształcenia zarabiali miesięcznie średnio 2 589 zł, a w drugim – 3 102 zł. Natomiast średnie miesięczne zarobki absolwentów z 2015 roku, w pierwszym roku po uzyskaniu dyplomu wynosiły 2 732 zł, a na umowę o pracę – 2 972 zł.

– Czy poza opracowywaniem analiz jeszcze jakoś inaczej wykorzystujecie dane z POL-onu?

M. Feldy: – Dane zgromadzone w POL-onie są dla nas pomocne również wtedy, gdy potrzebujemy informacji, których nie możemy wysondować z posiadanego zbioru. W takiej sytuacji organizujemy badanie, do udziału w którym zapraszamy naukowców. Bez danych kontaktowych do pracowników naukowych, zgromadzonych w systemie POL-on, nie moglibyśmy przeprowadzać ogólnopolskich sondaży. W ankiecie, którą zrealizowaliśmy w zeszłym roku, wzięło udział 800 naukowców.

Dzięki temu badaniu dowiedzieliśmy się, jacy są naukowcy z pokolenia milenialsów, co jest dla nich ważne w pracy zawodowej i czym różnią pod tym względem od dojrzałych pracowników naukowych. Wyniki naszych badań pokazują, że reprezentanci pokolenia Y są wrażliwsi na krytykę i charakteryzują się mniejszą samodyscypliną niż dojrzali pracownicy. W związku z tym częściej potrzebują zewnętrznej motywacji, by pracować efektywnie. Co więcej, są grupą, która na tle wszystkich naukowców, najbardziej ceni sobie równowagę między życiem zawodowym a osobistym.

– Z Państwa wypowiedzi wynika, że POL-on jest niezastąpionym źródłem wiedzy na temat nauki i szkolnictwa wyższego, z którego i my – Perspektywy – od wielu lat korzystamy. Dziękujemy za rozmowę.

Partnerzy Rankingu Studiów Inżynierskich

Partner Medialny