Co sprawiło, że dwóch uczniów, z których jeden w liceum był postrzegany jako umysł ścisły, a drugi jako humanista o artystycznych zainteresowaniach, są obecnie magistrami inżynierami i aktywnymi doktorantami na politechnice?

Maciej Blaszke i Damian Koszewski trafili na Politechnikę Gdańską różnymi drogami, zupełnie odmiennie wyglądał też początek ich studiów. Dopiero po paru latach ich ścieżki zaczęły się upodabniać. Niedawno obaj rozpoczęli studia doktoranckie.

Z prądem, pod prąd

Maciej i Damian mają za sobą pierwszy semestr studiów trzeciego stopnia w Katedrze Systemów Multimedialnych Politechniki Gdańskiej. Maciej przygotowuje się do napisania pracy doktorskiej na temat parametryzacji sygnałów wizyjnych i fonicznych, Damian chce badać systemy automatycznego miksu. Obaj pracują zawodowo, piszą artykuły naukowe i uczestniczą w krajowych i międzynarodowych konferencjach naukowych. Jednak gdy aplikowali na Politechnikę Gdańską, tylko jeden z nich wiedział dokładnie, co chce studiować – i to wcale nie ten, który był w klasie matematyczno-fizycznej!

Maciej Blaszke

(rocznik 1993) w 2017 roku ukończył studia na wydziale Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki w katedrze Systemów Multimedialnych Politechniki Gdańskiej, zdobywając tytuł magistra inżyniera. W pracy inżynierskiej zajmował się stworzeniem procesora efektów gitarowych na urządzenia mobilne. Praca dyplomowa magisterska dotyczyła analizy nagrań ruchu drogowego w kontekście identyfikacji zdarzeń w sygnale fonicznym. Zainteresowania Macieja skupiają się wokół przetwarzania sygnałów, realizacji live zarówno audio i wideo, uczenia maszynowego oraz akustyki. Hobbystycznie zajmuje się modelarstwem, motoryzacją i nowinkami technologicznymi.

– Dźwięk jest dla mnie fascynujący. Pomimo że w postaci fizycznej interpretowany jest bardzo prosto, to jednak bardzo złożone zjawisko. Daje wiele możliwości analizy – mówi Maciej Blaszke. – Wcześniej jednak nie miałem sprecyzowanych zainteresowań. Wiedziałem, że jestem dobry z matematyki i fizyki, więc w liceum wybrałem klasę o ścisłym profilu, ale wybór studiów – elektronika i telekomunikacja – był już trochę przypadkowy. Dopiero na drugim roku określiłem swoje zainteresowania w kierunku inżynierii dźwięku i obrazu.

– U mnie było przeciwnie – mówi Damian Koszewski. – Od początku wiedziałem co chcę robić. Całe życie gram na różnych instrumentach – na basie, perkusji, gitarze, klawiszach, produkuję muzykę filmową. Muzyka była cały czas ze mną. Miałem z przyjaciółmi zespół. Od znajomych dowiedziałem się, że na Politechnice Gdańskiej jest kierunek związany z realizacją dźwięku i już wiedziałem, że chcę to studiować. Później w czasie studiów oczywiście nie raz przychodziła refleksja, co ja zrobiłem, po co się tak męczyć. Ponieważ nie kończyłem klasy matematyczno-fizycznej, a geograficzno-historyczną, było mi naprawdę ciężko i myślałem, żeby to rzucić. Wiedziałem jednak, że niektórych rzeczy po prostu muszę się nauczyć, że muszę mieć podstawy, żeby pójść dalej i zawężać specjalizację. Wiadomo, że nie wszystkie przedmioty są przydatne do wszystkich specjalizacji, ale wszystko trzeba poznać, bo bardzo często w jakiś sposób to się ze sobą łączy, a nawet jeśli się nie łączy, to pokazuje jakie są inne podejścia do rozwiązywania problemu. Na koniec okazało się, że inżynierskie podejście do nagrywania oraz kompozycji przydaje się i poszerza zakres artystycznej ekspresji.

Pod górkę...

Najtrudniejszym przedmiotem dla humanisty okazały się Obwody i sygnały.

– To jest taki przedmiot-legenda na naszym wydziale, który budzi powszechną grozę, a mnie szedł wyjątkowo ciężko – trzy lata go robiłem. Poprawek miałem tyle, że więcej chyba już nie można mieć, a i tak nic nie rozumiałem – wspomina Damian. – W końcu trafiłem na ćwiczenia u dr inż. Iwony Kochańskiej z Katedry Systemów Elektroniki Morskiej i ona mi to w taki sposób wytłumaczyła, że gdybym na nią trafił na początku, to od razu bym to zrozumiał. To takie dziwne uczucie, gdy się czegoś nie rozumie i nagle przychodzi oświecenie. Myśli się wtedy: przecież to jest takie łatwe, jak ja tego mogłem nie rozumieć? Przecież wystarczy tylko zrobić jedną rzecz, ale nikt tego wcześniej nie powiedział. Generalnie bardzo wiele zależy od tego, na jakich wykładowców się trafi. Są tacy, którzy zarzucają setkami wzorów i każą wykonywać jakieś pomiary nie informując po co to robimy, do czego to służy, co oznacza wynik i od nich ciężko się czegoś nauczyć. Inni natomiast potrafią pokazać cały proces tak, żeby mieć obraz całości i dopasowywać do tego szczegółową wiedzę.

... i z górki

W połowie studiów ścieżki Macieja i Damiana zaczęły się upodabniać. Jedną z ich najważniejszych decyzji było rozpoczęcie działalności w Kole Naukowym Inżynierii Dźwięku i Obrazu. Jak zgodnie podkreślają, dało im to dostęp zarówno do wysokospecjalistycznego sprzętu oraz kontakt z pasjonatami inżynierii dźwięku i obrazu. Za przynależnością do koła poszła przynależność do globalnej organizacji Audio Engineering Society (AES) i udział w konkursach i konferencjach organizowanych przez tę organizację, a więc też kontakty z ludźmi o podobnych zainteresowaniach z całego świata. Maciej Blaszke podczas Konwencji AES w Berlinie otrzymał srebrny medal za system do prototypowania ustrojów akustycznych, zaprezentowany w ramach Student Design Competition.

Damian Koszewski

(rocznik 1991) w roku 2017 uzyskał tytuł magistra inżyniera (z o ceną bardzo dobrą) na wydziale Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki w Katedrze Systemów Multimedialnych PG. Tematem jego pracy dyplomowej magisterskiej było wykonanie testów subiektywnych w celu oceny stopnia podobieństwa instrumentów rzeczywistych i wirtualnych. Jego zainteresowania naukowe to przetwarzanie dźwięku i obrazu oraz percepcja dźwięku. Interesuje się też produkcją i komponowaniem muzyki, gra na instrumentach muzycznych.

– Studia to tylko jedno źródło wiedzy, ale jeżeli naprawdę interesuję się tym, czego się uczę, to w domu znajduję sobie jeszcze wiele dodatkowych źródeł: tutoriale, książki, nagrywanie własnych utworów, a na uczelni wykorzystuję szanse, jakie daje działalność w kołach naukowych – mówi Damian.

Takie zaangażowanie procentuje także na rynku pracy. Obaj bez problemów znaleźli pracę w zawodzie. Tak samo było w przypadku 70 proc. ich kolegów z roku.

– Pracuję w zawodzie. Nie zajmuję się wprawdzie dźwiękiem od strony akustycznej, ale programuję dźwięk, przetwarzam go wykorzystując wiedzę informatyczną – mówi Maciej. – Pracodawcy szukają ludzi przede wszystkim myślących. Często nie zależy im na doświadczeniu, cała rozmowa w sprawie pracy skupia się na tym, czy kandydat myśli, czy jest w stanie wdrożyć się w to, co firma robi. Pracodawcy mają do zaoferowania bardzo dużo, ale niestety wielu studentów chciałoby dostać od razu nie wiadomo ile, a często dysponują jedynie książkową wiedzą i nie mają żadnego pomysłu, jak ją praktycznie wykorzystać.

– Moim zdaniem znalezienie pracy nie stanowi żadnego problemu – dodaje Damian. – Pracuję poza PG w firmie, która zatrudnia nie tylko inżynierów i wiecznie brakuje kogoś do pracy. To nie jest kwestia, że firma źle płaci, czy że stwarza złe warunki, bo warunki są bardzo dobre, zarobki także: 5 tys. miesięcznie dla kogoś zaraz po studiach to całkiem dobra oferta.

Przykład Macieja i Damiana pokazuje, że studia na politechnice mogą być bardzo interesujące także dla licealistów, którzy postrzegają siebie jako humanistów lub wręcz jako artystyczne dusze, a dla ścisłych umysłów mogą się stać przepustką do świata twórczej bohemy. Żeby się tak jednak stało, potrzebna jest „tylko” prawdziwa pasja i ciężka praca.

Jeśli chcecie posłuchać, jaką muzykę gra magister inżynier, znajdźcie na YouTube kanał Damian Drummer.

Maciej Goniszewski

Partnerzy Rankingu Studiów Inżynierskich

Partner Medialny